Browse By

Zawód z innej strony, czyli reportaże z życia specjalistów. Część 1 – księgowy

Z Maciejem spotykam w modnej kawiarni. Zapraszam go na rozmowę w ramach naszego nowego cyklu, który ma na celu ukazanie przedstawicieli popularnych, ale nieco niedocenianych zawodów, z zupełnie innej strony.

Maciej jest księgowym. Pracuje w niewielkim, krakowskim biurze rachunkowym i jak przyznaje już na początku naszej rozmowy, bardzo sobie swój zawód ceni.

księgowy kraków qbilans.com.pl

  • A czy nie uważasz, że jest on nieco… nudny? – pytam prowokacyjnie, ale przecież chcę, by mój rozmówca był w stanie tę tezę obalić.

  • Wiesz, nie jesteś pierwszą osobą która zadaje mi to pytanie – odpowiada Andrzej. – Moi znajomi bardzo się dziwili, kiedy się im przyznałem, że po studiach prawniczych nie planuję kariery jako adwokat, ale specjalista od prawa podatkowego. A jakie było ich zdziwienie, gdy znalazłem pracę w cichym i spokojnym biurze rachunkowym!

    Jednak moim zdaniem księgowość nie jest ani trochę nudna. Może dorabiam do mojego zawodu zbędną filozofię, ale uważam zawód księgowego za swego rodzaju misję. Naprawdę czuję, że pomagam ludziom. Nie tylko właścicielom firm, ale również zwykłym pracownikom.

    Moim zdaniem, jeżeli chcemy aby kultura biznesowa w Polsce była na takim samym poziomie jak na Zachodzie, musimy zacząć od szanowania obowiązującego prawa oraz przepisów. Nie jest to możliwe bez odpowiedniej wiedzy chociażby na temat interpretacji przepisów podatkowych.

    Gubią się w nich zwykli obywatele, ale również przedsiębiorcy. A ja, w miarę możliwości, chce służyć im za przewodnika w tym skomplikowanym świecie.

Muszę przyznać, że monolog Maćka mnie nieco zaskakuje. Jak dotąd nie widziałam w księgowych idealistów, którzy z takim zapałem są w stanie przedstawić sens i misję swojego zawodu. Wciąż jednak drążę temat rzekomych niedostatków pracy księgowego.

  • Ale czy te rzędy liczb, miliony tabelek, skomplikowanie pism z urzędów cię nie męczą? Nie frustrują?

  • Kiedy mam zły dzień i jestem zmęczony to jasne, że trochę się irytuję. Wbrew pozorom księgowi nie są całkowicie odporni na jednostajność tak zwanej „papierkowej roboty”. Jednak jako urodzony optymista i w tym znajduję zalety – liczenie ciągów liczb i dopasowywanie konkretnych sum w tabelach miewa działanie wręcz relaksacyjne!

Cóż, z takim argumentem chyba nie ma sensu walczyć. Przykład Maćka pokazuje, że w pracy księgowego znaleźć można naprawdę wiele zalet. Może więc warto nieco bardziej docenić osoby, które o rachunkach i podatkach wiedzą po prostu wszystko?