Browse By

W ucieczce od miejskiego zgiełku

Górskie szlaki przyciągają każdego kto chce odpocząć od codziennych obowiązków, pośpiechu i miejskiego gwaru. Jest to również miejsce do którego sam się chętnie udaję nie tylko na odpoczynek, ale i w pogoni za przygodą. W tym roku wyruszyłem prosto w Bieszczady.

Nie jest to moja pierwsza wycieczka w góry, dlatego przygotowanie nie zajęło wiele czasu. Równo o godzinie 6:00 wyjechałem do miejscowości Solina, gdyż stamtąd rozpoczyna się dość popularny i ciekawy szlak turystyczny. O 8:00 byłem już na miejscu. Pierwsze kilometry trzeba było przejść wzdłuż szosy.

Ścieżka zaprowadziła mnie do asfaltowej drogi, która prowadzi do Zabrodzia. Już po chwili mogłem zobaczyć niezwykły widok – jezioro Myczkowieckie. Zatrzymałem się tutaj na dłuższą chwilę. Widok jeziora nie tylko był piękny, ale także uspokajał.

Po przerwie ruszyłem dalej. Droga powoli zaczęła się zmieniać z asfaltowej na gruntową. Mimo, że szlak nie należy do najprostszych, na swojej drodze spotkałem wielu turystów. Podobnie jak ja robili liczne zdjęcia. Wyglądało na to, że również chcą uciec od codzienności i oczyścić umysł.

Trasa zaprowadziła mnie prosto w bukowy las na stoku Berdo, który zostawiłem w tyle. Wyszedłem na wspólny odcinek trasy łączącej mój szlak, ze nieco prostszym szlakiem zielonym. Po przejściu przez zaporę zatrzymałem się na mały odpoczynek. W pobliskiej knajpce zjadłem syty posiłek.

Trzeba było rozpocząć podróż powrotną. Ruszyłem drogą przez miejscowość Bóbrki, mijając kościół i cmentarz. Doszedłem do szosy. W zaroślach można było dostrzec betonowy obelisk.

Krajobraz zaczął był coraz mniej górski, choć nadal gdy się dobrze przyjrzeć, można było zauważyć coś ciekawego, jak samotne, kręte drzewo wśród kamieni.

Pod wieczór byłem z powrotem na miejscu startu – przystanku PKP, skąd też ruszał autobus do domu. Jednodniowa wycieczka w pełni wystarczyła aby naładować baterie i odpocząć od miasta. Widoki, które zobaczyłem na pewno zostaną na długo w mojej pamięci.