Browse By

Historia pewnego kredytu

Rodzice Julki, Maria i Józef, marzyli o tym, by ich córka miała ułatwiony start w dorosłe życie. Kupili jej więc mieszkanie. Nowe. Wprawdzie nie w centrum miasta, ale też nie na kompletnych obrzeżach. Dwupokojowe, z osobną kuchnią. Żeby córka nie musiała gnieść się w pokoju połączonym z aneksem kuchennym.

Gdy Julia zdecydowała, że po maturze zacznie studia w mieście, w którym czekało na nią mieszkanie, dostała do niego kluczyki. Wprowadziła się kilka dni przed pierwszymi zajęciami.

Kilka miesięcy później, na początku 2015 roku, kurs franka szwajcarskiego poszybował w górę. Nie stało się to aż tak nagle, bo wzrosty wartości kursu były widoczne już w 2009 roku.

Rodzicie Julii kompletnie się załamali. Mieszkanie ich córki nie było jeszcze do końca spłacone. Do dotychczas płaconych rat bank doliczył prawie tysiąc pięćset złotych więcej.

– Gdybyśmy dziś decydowali o tym, w jakiej walucie brać kredyt, na pewno nie zdecydowalibyśmy się na franka szwajcarskiego – przyznaje pani Maria.

Czy czują się oszukani przez bank? Na pewno trochę tak, mimo że zdają sobie sprawę z tego, że to przecież oni podjęli ostateczną decyzję. Może gdyby doradca finansowy przedstawił im wszystkie wady takiego kredytu, zastanowiliby się nad nim kilka razy.

Nie uczestniczą w manifestacjach organizowanych przez „frankowiczów”, którzy wprost przyznają, że są ofiarami systemu bankowego.

– Bez przesady. – tłumaczy pan Józef – Jesteśmy dorośli. Musimy brać odpowiedzialność za swoje decyzje.

Julia oczywiście mieszka w swoim mieszkaniu. Jednak znalazła współlokatorkę. Ustaliła cenę wynajmu i razem dzielą się zapłatą za czynsz. Dzięki temu może wspomóc rodziców w spłacie wysokich rat za jej mieszkanie.